Strona główna » Wiadomości » Analizy i komentarze » Prawo antyterrorystyczne między wolnością i bezpieczeństwem

Prawo antyterrorystyczne między wolnością i bezpieczeństwem

30.03.18

Złotego środka chyba nigdy nie uda się osiągnąć. Wybór należy do nas, jako społeczeństwa. Ja jestem w stanie oddać jakąś cześć swojej wolności w zamian za to, że nie będę musiał dzień w dzień drżeć o życie moich bliskich, czy o to że sam zginę bez sensu - mówi Michał Gabriel-Węglowski.

articleImage: Prawo antyterrorystyczne między wolnością i bezpieczeństwem Własne

Rozmowa z prokuratorem dr. Michałem Gabriel-Węglowskim, autorem książki Działania antyterrorystyczne. Komentarz

Krzysztof Sobczak: Stwierdza pan we wstępie do książki, że przez dziesiątki lat nie było odrębnego prawa antyterrorystycznego ale państwo jakoś funkcjonowało. Było konieczne przygotowanie ustawy?
Michał Gabriel-Węglowski:
W Polsce nigdy nie bylo prawa antyterrorystycznego, w rozumieniu specjalnej ustawy temu poswięconej, gdyż jeszce niecale trzy dekady temu swiat wygladal zupełnie inaczej. W jakże innym miejscu pod kazdym niemal względem - poza czysto geograficznym - byla Polska jeszcze na przelomie lat 80. i 90 XX wieku. Paradoksalnie, przymusowy prawie półwieczny pobyt po niewłaściwej stronie "żelaznej kurtyny" uchronił Polaków w znakomitej mierze przynajmniej od tego zagrożenia, jakim jest terroryzm, nie licząc licznych uprowadzeń samolotow pasażerskich PLL "Lot", glównie w celu ucieczki zdesperowanych rodaków zagranicę spod autorytarnego reżimu.

Czytaj: Zmiany w prawie o praniu pieniędzy podpisane>>

Dziś, przy otwartych granicach w ramach Unii Europejskiej, napięciach politycznych, społecznych, kulturowych i religijnych, a za chwilę zapewne także na tle problemów klimatycznych i ekologicznych, w dobie ogromnego rozwoju środków komunikowania się, zwłaszcza telefonii i internetu, oraz komunikacji, szczegolnie lotnictwa pasażerskiego, mowa o zagrożeniu terrorystycznym jest truizmem. Tym bardziej, gdy krwawe zamachy mają miejsce za naszą blizszą i dalszą miedzą. W Niemczech, Szwecji, krajach Beneluxu, czy Francji. Oczywiscie, zagadnieniem zasadniczym jest skala zagrożenia atakiem terrorystycznym w Polsce, które jest zmienne w czasie i zależy od wielu czynników. Czy więc jest potrzebna specjalna ustawa antyterrorystyczna ? Moim zdaniem, tak. Pytanie jednak, o zakres i sposób regulacji. Należy o niej myśleć jako ważnym, ale nie jedynym elemencie systemu antyterrosytycznego. Brakuje mi zwłaszcza w tym systemie, i w ogole w zwalczaniu przestęczosci, wspólnej dla policji i wszystkich innych uprawnionych slużb ustawy o czynnościach operacyjno - rozpoznawczych, w których panuje obecnie jeden wielki chaos. W dyskusji na ten temat lokuję się zdecydowanie po stronie zwolenników powstania takiego aktu prawnego. Wręcz z dużą chęcia wziąłbym udział w tworzeniu takiej regulacji.    

  Michał Gabriel-Węglowski
Działania antyterrorystyczne. Komentarz >>
 
Czy ustawa z 2016 roku stwarza dobre podstawy do ochrony państwa i obywateli przed terroryzmem, a gdy już do czegoś dojdzie pomoże sprawnie schwytać i ukarać sprawców ?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Przede wszystkim jednak powiedzmy sobie, że podstawowym celem tej ustawy nie ma być ściganie terrorystów post factum - od tego są ustawa karnoprpocesowa i kodeks karny -  lecz stworzenie warunków w maksymalnym stopniu zapobiegajacych zamachom. Ze swej natury działania te, prowadzone w znacznej mierze w warunkach niejawności, są trudne do weryfikacji pod kątem skuteczności dzialania samej ustawy. Obowiazująca ustawa stara się lepiej lub gorzej polepszyć warunki ku temu, tworzyć ramy prewencji antyterrosytycznej na różnych polach oraz zasady bezpośredniego reagowania na zagrożenie zamachem badź jego przebieg. Jeżeli wiec chodzi o prewencję i reakcję kontrterrostyczną, ustawa jest krokiem w dobrą stronę, a gdy idzie o sam proces karny, to bardzo niewiele tu zmienia.
 
Czy to dobre prawo? Dobre z punktu widzenia policjantów i prokuratorów, z punktu widzenia obrońców praw człowieka, wreszcie z punktu widzenia obywateli?
Jako autor jedynego jak do tej pory komentarza do ustawy o działaniach antyterrorystycznych mam wiele uwag krytycznych do zastosowanych w niej zabiegów legislacyjnych, które przedstawiłem zarówno w obszernym wprowadzeniu, jak i omawiając konkretne przepisy. Moim zdaniem, jako prawnika i prokuratora, choć rozumiem intencje autorów ustawy, przynajmiej zapisy związane z przebiegiem postępowania karnego, ale także niektóre regulacje związane z czynnościami operacyjno - rozpoznawczymi, pozostawiają sporo do życzenia. Aby nie być gołosłownym, przykladowo, w artykule 25 ustawy przewidziano możliwosć zastosowania tymczasowego aresztowania na okres 14 dni opartego wyłacznie na materialach operacyjnych policji, czy ABW. Tylko, że z kolei art.263 kodeksu postępowania karnego, który przecież nie przestaje obowiazywać, stanowi, że z wnioskiem o przedłużenie okresu tymczasowego aresztowania należy wystąpić, z jednoczesnym przesłaniem właściwemu sądowi akt sprawy, nie później niż 14 dni przed upływem dotychczas określonego terminu stosowania tego środka. Czy zatem tego samego dnia prokurator ma wnioskować o areszt i odrębnie od razu o jego przedłużenie ? Nie sposób wyjaśnić tej sprzecznosci, gdyż uzasadnienie projektu ustawy milczy o tej kwestii. Inna kwestia - ustawa przewiduje użycie w akcjach antyterorystycznych na terenie kraju jednostek Sil Zbrojnych RP. W porządku - jest w tym racjonalność, dysponując choćby takimi oddzialami jak GROM, czy FORMOZA. Tylko, że mam wrażenie, choć nie jestem konstytucjonalistą, że najpierw winniśmy zmienić Konstytucję RP, która nie przewiduje wprowadzania wojska do akcji na terytorum kraju, poza atakiem ze strony innego państwa. Odpowiadając więc wprost na pańskie pytanie - dobrze napisane prawo, jest dobre dla wszystkich, a źle napisane przynosi klopoty interpretacyjne prawnikom i niespecjalnie wzmacnia bezpieczeństwo obywateli.

Czy w tej ustawie udało się wyważyć proporcje pomiędzy koniecznością ochrony przed terroryzmem i poszanowania praw obywatelskich ? Możliwe jest znalezienie „złotego środka” w tym fundamentalnym dylemacie?
Odpowiem w ten sposób, że, niezależnie od mojej krytyki formuły legislacyjnej niektórych rozwiązań, nie dostrzegam w ustawie lekceważenia swobód i wolności obywatelskich, choć mam pewne wątpliwosci związane ograniczeniami wolności zgromadzeń. Spór "ile bezpieczeństwa, ile wolności" może nie jest odwieczny, ale w ostatnich kilkudziesieciu latach, a już zwłaszcza od czasów zamachów na wieże World Trade Center w Nowym Jorku przed 17 laty, nadzwyczaj aktualny.  Można dyskutkować o szczegółach, ale idealnego "złotego srodka" - choć to najmądrzejsza rzecz, na jaką ludzkość poprzez Arystotelesa, a może jeszcze przed nim kiedykolwiek wpadła - chyba nigdy nie uda sie tutaj osiągnąć. Wybór należy do nas, jako społeczeństwa. Ja osobiscie, jestem w stanie oddać jakąś cześć swojej wolności w zamian za to, że nie będę musiał dzień w dzień drżeć o życie moich bliskich, czy o to że sam zginę bez jakiegokolwiek sensu, bo jakiś radykał zbyt łatwo podłożył gdzieś bombę.
Oczywiscie, istnieje jakaś granica, za ktorą zrozumiała obawa o życie i zdrowie, którą trzeba szanować, przeradza się w obsesję bezpieczeństwa, w histerię, która pcha nas w objęcia totalnej kontroli wobec każdego z nas. Nie ma jednak innego sposobu wyznaczania tej granicy i osiagania zgody społecznej, jak rozum, edukacja i czerpanie z doswiadczeń innych państw. Z drugiej strony, nie sposób nie zauważyć, że gdy dochodzi do poważnego przestępstwa, ktoremu nie zapobieżono, albo są problemy z wykryciem sprawców, nie zawsze jest to wynik niekompetencji policji, prokuratury, czy służb spcjalnych. Zdarza się, że jest to efekt owego dążenia do wolności kosztem ograniczenia bezpieczeństwa, kosztem "wybijania zębów" organom ścigania.
Mogę się z tym zgadzać, albo nie, ale zakladam, że taki jest wybór społeczeństwa w danym czasie. Problem jednak w tym i wielokrotnie obserwowalem to w przekazach medialnych, że ci którzy najgłosniej krzyczeli o nieudolności strożów prawa po jakiejś tragedii, są wśród piewców tej jak najszerszej wolności i prawa do prywatnosci oraz ograniczania instrumentarium policji i służb. Innymi słowy, nie można mieć ciastka i jednocześnie je zjeść. Gdy jednak mowa o poszukiwaniu tego "złotego środka", to pamiętajmy, że chodzi nie tylko o cieżar między szalami bezpieczeństwa i wolnosci, ale również o to, by ostateczny wybór byl racjonalny, efektywny, aby zwyczajnie miał sens. Powracajac do przykladu owego nieszczęsnego 14-dniowego tymczasowego aresztowania, to okres ten sam w sobie jest bardzo krótki i niewiele przez ten czas z reguly da się zrobić, by wzmocnić materiał dowodowy. A mówię to nie tylko jako naukowiec, ale przede wszystkim jako wieloletni praktyk śledczy, w tym od blisko 11 lat w pionie przestępczosci zorganizowanej. Dużo lepszym rozwiazaniem byloby dopuszczenie tymczasowego aresztowania na okres 30 dni, ale stosowanego nie przez pojedycznego sędziego sądu rejonowego, lecz przez skład trzech sędziów zawodowych na poziomie sądu okręgowego, a może nawet sądu apelacyjnego. Zdecydowanie bardziej zwiekszałoby to efektywność takiego srodka zapobiegawczego, a przy tym godziło cele śledztwa antyterrorystycznego z silniejszymi gwarancjami prawidłowej oceny wniosku o aresztowanie.

Więcej o publikacji>>

WKP Galeria Zdjęć

Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE