Strona główna » Wiadomości » Analizy i komentarze » Prawo restrukturyzacyjne to duży postęp, ale mogłoby być lepsze

Prawo restrukturyzacyjne to duży postęp, ale mogłoby być lepsze

28.01.15

Prawo restrukturyzacyjne da wiele korzyści przedsiębiorcom; projekt tej ustawy mógłby być jednak lepszy, na przykład odformalizowanie procedur powinno pójść jeszcze dalej - mówi ojciech Reszka, menedżer z firmy Relacje, specjalizujący się w restrukturyzacji firm.
 

articleImage: Prawo restrukturyzacyjne to duży postęp, ale mogłoby być lepsze fot. Thinkstock

W Sejmie trwają prace nad projektem Prawa restrukturyzacyjnego. Wiceszef sejmowej komisji sprawiedliwości Robert Kropiwnicki (PO) powiedział, że Sejm powinien zająć się Prawem restrukturyzacyjnym na drugim lutowym posiedzeniu, zaplanowanym w dniach 18-20 lutego 2015.

- Z mojego punktu widzenia, praktyka gospodarczego, projekt ustawy nie jest tak dobry, jak by mógł być. Ale pomimo wszystkich uwag i zastrzeżeń do projektu prawa restrukturyzacyjnego, jest to niewątpliwie duży krok w dobrym kierunku. Ustawa powinna przynieść wiele korzyści przedsiębiorcom i niesie dużą wartość dla obrotu gospodarczego – powiedział Wojciech Reszka.

Czytaj: MS: nowe prawo upadłościowe ułatwi działalność gospodarczą >>>

Reszka ocenił, że w relacjach banków z dłużnikami nowa ustawa nie wprowadzi istotnych zmian.
- W środowisku bankowym przygotowywane są analizy, czy i w jakim stopniu Prawo restrukturyzacyjne zmieni pozycję banków w stosunku do dłużników, w porównaniu z obecnymi regulacjami prawnymi. W mojej opinii zmieni niewiele. Ponadto należy podkreślić, że banki monitorują sytuację na bieżąco, potrafią oszacować ryzyko klienta i zazwyczaj rozpoczynają "trudne" rozmowy z kredytobiorcami przed złożeniem przez nich wniosku o upadłość - mówił.

- W moim przekonaniu zasadne jest inne pytanie – dlaczego banki, w obecnym stanie prawnym i w przyszłości, pod zapisami Prawa restrukturyzacyjnego, jako wierzyciel posiadają pozycję uprzywilejowaną w stosunku do innych wierzycieli? Moim zdaniem z samego charakteru prowadzonej działalności, banki powinny być jeśli nie gorzej, to tak samo traktowane jak inni wierzyciele. Banki mogą uzyskać wszelkie informacje na temat swoich kredytobiorców, powinny też na bieżąco monitorować ich działalność. Dlatego powinny oszacować ryzyko związane z działalnością klienta a co za tym idzie, ryzyko udzielenia kredytu – przekonywał Reszka. - Dlaczego więc kontrahenci dłużnika, którzy z przyczyn oczywistych zazwyczaj nie mają narzędzi ani specjalistów, które mają banki, są gorzej traktowani przez ustawodawcę? – pytał.

W obecnym stanie prawnym, firma, która ma problemy finansowe, na tyle duże, że nie płaci swoim kontrahentom w uzgodnionych terminach, musi liczyć się z ryzykiem upadłości i w efekcie likwidacji. Pomimo tego, że obecne rozwiązania prawne zakładają możliwość układu z wierzycielami i dalsze istnienie firmy, to jak pokazują statystyki, postępowania zakończone układem z wierzycielami stanowią niecały 1 procent wszystkich postępowań upadłościowych – wskazał Reszka.

- Kwestie te uregulowane są ustawą Prawo Upadłościowe i Naprawcze. Zapisy ustawy, od momentu jej wejścia w życie w październiku 2003 roku, były krytykowane przez praktyków życia gospodarczego – tłumaczył Reszka. - Odpowiedzią na tę krytykę i na realia prowadzenia działalności gospodarczej jest właśnie nowa regulacja prawna – Prawo restrukturyzacyjne - wskazał.

Projekt przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości w ścisłej współpracy z Ministerstwem Gospodarki. Głównym założeniem regulacji jest wprowadzenie skutecznych instrumentów pozwalających na przeprowadzenie restrukturyzacji przedsiębiorstwa, bez doprowadzenia do stanu upadłości i zapobieżenie jego likwidacji. Według Reszki w oczywisty sposób takimi zapisami zainteresowani są przedsiębiorcy, którzy mają większe szanse zachować swoje firmy, pracownicy, którzy mają szansę utrzymać miejsca pracy i inni uczestnicy życia gospodarczego i szerzej społecznego.

Reszka dodał, że w nowych regulacjach należy zwrócić uwagę na zwiększenie uprawnień aktywnych wierzycieli w procesie postępowania restrukturyzacyjnego; możliwość dużo szybszego, w porównaniu z obowiązującymi przepisami, postępowania; odformalizowanie postępowań i pojawienie się postępowania pozasądowego; możliwość przeprowadzenia układu częściowego, koncepcyjnie dedykowanego do porozumienia z największymi i najważniejszymi wierzycielami; możliwość zaspokojenia wierzycieli poprzez sprzedaż majątku dłużnika w momencie ogłoszenia upadłości i podział tak uzyskanych środków wśród wierzycieli.

- Powyższe cele mogą być osiągnięte na drodze jednej z czterech procedur restrukturyzacyjnych – tłumaczył Reszka. - Pierwsza to postępowanie o zatwierdzenie układu. Będzie postępowaniem prowadzonym samodzielnie przez dłużnika jedynie przy udziale nadzorcy układu. Rola sądu zostanie ograniczona jedynie do wydania postanowienia w przedmiocie zatwierdzenia układu przyjętego przez wierzycieli w drodze samodzielnego zbierania głosów przez dłużnika - opisywał.

- Druga procedura to przyspieszone postępowanie układowe – wyliczał dalej Reszka. - Do zawarcia układu będzie dochodzić na zwołanym przez sąd zgromadzeniu wierzycieli. Będzie możliwe zabezpieczenie majątku dłużnika przez zawieszenie egzekucji wierzytelności objętej układem - wskazał.

Trzecia opcja - kontynuował - to postępowanie układowe dla przedsiębiorców, którzy są na skraju wypłacalności lub niewypłacalni. Przedsiębiorca nadal będzie sprawował zarząd, jednak pod stałą kontrolą sądu i wierzycieli. Czwarta to postępowanie sanacyjne - dla przedsiębiorstw niewypłacalnych. Wprowadza rozwiązania umożliwiające restrukturyzację zobowiązań, majątku i zatrudnienia. Dłużnik będzie jednocześnie pod stałą kontrolą sędziego komisarza i wierzycieli, z ograniczoną możliwością zarządzania majątkiem.

Europejskie prawo upadłościowe. Komentarz


- Należy zwrócić uwagę, że odformalizowanie postępowań nie jest tak głębokie, jak mogłoby być dla uzyskania większej sprawności i efektywności postępowań, między innymi  nadal pozostawiono duże pole uznaniowości Sędziego Komisarza. Bardzo dużą rolę w procedurach restrukturyzacyjnych uzyskuje doradca restrukturyzacyjny. Z mocy ustawy, syndycy stają się doradcami restrukturyzacyjnymi – wytykał Reszka.

Wyraził opinię, że jest to błąd. Jak wskazał, profil zawodowy i kompetencyjny syndyka jest zupełnie różny niż kompetencje i zadania, przed którymi stanie, w świetle ustawy, doradca restrukturyzacyjny.
- Dużo lepiej z powyższych powodów i dla zachowania swobody obrotu gospodarczego, byłoby nie więzić nowego zawodu okowami konieczności uzyskania licencji. Licencji dedykowanej syndykom – zaznaczył Wojciech Reszka. (pap)

 

28.01.15
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

  • Lol IP: 78.133.* 28-01-2015
    Oj, chyba komuś nie chciało się zdać egzaminu na syndyka albo nie udało się zdać... :-) "nie więzić nowego zawodu okowami konieczności uzyskania licencji" - w końcu, jak mówił klasyk, nawet sprzątaczka może kierować państwem. Dobre wzorce to podstawa! :-)

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE