Strona główna » Wiadomości » Analizy i komentarze » Prof. Ereciński: rezygnacja z przedsądu radykalnie wydłuży rozpatrywanie skarg kasacyjnych

Prof. Ereciński: rezygnacja z przedsądu radykalnie wydłuży rozpatrywanie skarg kasacyjnych

04.01.18

Zobowiązanie Sądu Najwyższego do rozpatrywania wszystkich skarg kasacyjnych doprowadzi do paraliżu tej instytucji oraz do wieloletniego oczekiwania na rozstrzygnięcia spraw – twierdzi prof. Tadeusz Ereciński, były prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Cywilną.

articleImage: Prof. Ereciński: rezygnacja z przedsądu radykalnie wydłuży rozpatrywanie skarg kasacyjnych Własne

Czytaj: Posłowie PiS: niech SN rozpatruje wszystkie skargi kasacyjne>>

Krzysztof Sobczak: Czy projektowany przez posłów PiS przepis likwidujący wstępną selekcję i wprowadzający zasadę, że wszystkie skargi mają być rozpatrywane w składzie trzyosobowym, ma sens?
Tadeusz Ereciński:
Nie ma to żadnego sensu. Przede wszystkim dlatego, że liczba wpływających skarg kasacyjnych doprowadzi do tego, że czas ich rozpoznania przez Sąd Najwyższy znacznie się wydłuży. Gdy wcześniej nie było tego systemu selekcji, to w sprawach cywilnych zaległości dochodziły do 3-4 lat. Jeżeli więc nie będzie żadnej bariery, to problem ten wróci. Może nawet ze zwiększoną siłą.

Te narastające zaległości były przyczyną wprowadzonej przed laty zmiany?

Tak, ale nie tylko to. Bo chodzi też o meritum. Nam chodziło wtedy przede wszystkim o wyeliminowanie wielu skarg powtarzających się, gdzie nie było powodu do angażowania autorytetu Sądu Najwyższego do ich rozpatrywania. Bo to nie może prowadzić do tego, że powstanie system trójinstancyjny. Że każda sprawa ma być jeszcze merytorycznie rozpoznawana przez Sąd Najwyższy. Te przesłanki, które zostały wtedy wprowadzone, sprawdziły się. Czyli ograniczenie ze względu na element publiczny – że jest jakieś nowe zagadnienie prawne, albo jest rozbieżność w orzecznictwie, a jednocześnie zachodzi przesłanka nieważności postępowania z powodu poważnych błędów. A jednocześnie jest wentyl bezpieczeństwa, gdyby się okazało, że skarga kasacyjna jest jednak z jakichś względów rzeczywiście uzasadniona. Te przesłanki, w czasie gdy funkcjonowały, sprawdziły się. A więc wracanie do punktu wyjścia spowoduje tylko niepotrzebne przedłużanie postępowania. A już zupełnie niezrozumiałe to staje się, jeżeli teraz będzie można skorzystać z tej nowej instytucji, jaką będzie skarga nadzwyczajna w stosunku do każdego prawomocnego orzeczenia.

A jaka będzie różnica pomiędzy zwykłą skargą kasacyjną i skargą nadzwyczajną?
Nie umiem jednoznacznie na to odpowiedzieć, ponieważ nie widziałem jeszcze ostatecznego tekstu ustawy o Sądzie Najwyższym. Ale mam wątpliwości, czy w praktyce relacja pomiędzy tradycyjną skargą kasacyjną a skargą nadzwyczajną, która będzie rozpatrywana przez nową izbę Sądu Najwyższego, będzie jasna i jednoznaczna.

Czy sądy najwyższe w innych krajach rozpatrują wszystkie napływające do nich skargi kasacyjne?
Większość sądów najwyższych stosuje jakieś systemy eliminacji nieuzasadnionych skarg. Nawet tam, gdzie skarga kasacyjna jest dostępna na podstawie konstytucji. Tak jest we Włoszech, ale tam też wprowadzono różne ograniczenia, żeby jednak nie każda skarga kasacyjna musiała być rozpoznawana merytorycznie.

Czym wprowadzenie projektowanego rozwiązania zaskutkuje dla Sądu Najwyższego?
Stworzenie kolejnej możliwości odwoływania się i kwestionowania wydanych przez sądy orzeczeń może wywołać lawinę skarg kasacyjnych napływających do Sądu Najwyższego. W efekcie za kilka lat oczekiwanie na ich rozpatrzenie będzie rzędu 4-5 lat, albo i dłużej. Nie wyobrażam sobie, żeby Sąd Najwyższy mógł sobie z tym poradzić.
 

WKP Galeria Zdjęć

Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE