Zgodnie z projektem ustawy, ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej nie dotyczy postepowań administracyjnych, co może doprowadzić do udostępniania niezanonimizowanych decyzji organów oraz akt spraw administracyjnych. W prosty sposób umożliwi to zapoznanie się z danymi osób biorącymi udział w postępowaniu. Jak słusznie zauważa GIODO „Rozwiązanie to stanowi poważną ingerencję w konstytucyjnie gwarantowanym prawie do ochrony prywatności oraz autonomii informacyjnej jednostki”. 

Brak adekwatności i sprzeczności z przepisami RODO

Projektodawca zaproponował w treści aktu utworzenie tzw. Rejestru Korzyści, w którym maja być ujawniane uzyskiwane korzyści przez między innymi Członków Rady Ministrów, sekretarzy czy kierowników urzędów centralnych. Jednak nie został wskazany dokładny katalog danych osobowych jakie będą przetwarzane w tym rejestrze. Ponadto doprecyzowania wymaga, w jakim celu oraz jak długo informacje w tym rejestrze mają być przechowywane oraz zasady ich usuwania.

 



Z kolei w przypadku proponowanego Rejestru Lobbystów, budzić wątpliwości może obligatoryjne dołączanie - przez osoby fizyczne niebędące przedsiębiorcami wykonujące lobbing zawodowy - do zgłoszenia kopii stron dokumentu potwierdzającego ich tożsamość. Zapis ten może być niezgodny z zasadą adekwatności wynikającej z przepisów RODO, gdyż nie wyjaśnione zostało w jakim celu dane osobowe, w postaci kopii stron dokumentu potwierdzającego tożsamość, są zbierane.

Kolejną nieścisłością dotyczącą przepisów RODO może być sześcioletni okres retencji oświadczeń majątkowych na stronach BIP. Okres ten nie został nigdzie uzasadniony. Jest to niezgodne z zasadą ograniczenia czasowego, wynikającą z RODO, w myśl której obowiązek przechowywania danych w postaci umożliwiającej identyfikację osób, których dotyczą, nie może być dłuższy niż jest to niezbędne do osiągnięcia celu przetwarzania.

„Ograniczenia” w dostępie do informacji publicznej, dobre czy złe zmiany?

Z jednej strony możliwość odrzucenia przez organ wniosku o udzielnie informacji publicznej „w przypadku, gdy wnioskodawca w sposób uporczywy składa wnioski”, może prowadzić do ograniczenia prawa do informacji. Uważam jednak powyższe rozwiązanie za słuszne, gdyż uniemożliwi ono używania instytucji, dostępu do informacji publicznej jako swoistej „walki z urzędem”. Niestety projektodawca nie wyjaśnił kiedy wniosek może być uznany za składany w sposób „uporczywy” .
 

Zakres podmiotów składających oświadczenia majątkowe 

W projekcie znacząco poszerzono krąg osób, które będą zobowiązane do składania oświadczeń majątkowych (nie będą to tylko tzw. osoby posiadające władztwo decyzyjne, ale także osoby nieposiadające takich uprawnień np. urzędnicy służby cywilnej). Publikowanie danych dotyczącej tak dużej ilości osób może zostać uznane niezgodne z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przy czym należy pamiętać, że w oświadczeniach majątkowych znajdować się będą również informacje dotyczące małżonków tych osób.

Kontrowersyjni „sygnalisci”

Wiele kontrowersji budzi status „sygnalistów” czyli podmiotów, których współpraca  z  wymiarem sprawiedliwości polega na zgłoszeniu  informacji  o  możliwości  popełnienia przestępstwa przez  podmiot,  z  którym  jest  związana  umową  o  pracę  lub  innym stosunkiem umownym. Definicja ustawowa jest nieprecyzyjna i może budzić wiele wątpliwości zwłaszcza w kwestiach związanych z negatywnym oddziaływaniem na sytuacje życiową, zawodową i materialną sygnalistów. O nadaniu i odebraniu statusu  sygnalisty ma decydować prokurator.
Zapewnienie takim osobą ochrony prawnej może korzystnie wpłynąć na wyeliminowanie korupcji, niemniej dla wielu obywateli będzie to instytucja kojarząca się z donosami.

Mimo wielu nieścisłości oraz wątpliwości dotyczących projektu ustawy warto zauważyć też pozytywne zmiany np.: chęć zwiększenia transparentności państwa, ujednolicenie przepisów dotyczących oświadczeń majątkowych oraz próbę uregulowania kwestii lobbingu zawodowego.