Strona główna » Wiadomości » Aktualności » Rzecznik praw dziecka najczęściej zajmuje się sprawami rodzinnymi

Rzecznik praw dziecka najczęściej zajmuje się sprawami rodzinnymi

06.05.15

W ubiegłym roku RPD podjął 48 tys. 818 spraw; najwięcej dotyczyło prawa do wychowania w rodzinie i prawa do nauki - wynika ze sprawozdania Rzecznika Praw Dziecka za 2014 r. Nad dokumentem dyskutowali we wtorek senatorowie z komisji nauki, edukacji i sportu.

articleImage: Rzecznik praw dziecka najczęściej zajmuje się sprawami rodzinnymi fot. Thinkstock

Rzecznik przedstawia Sejmowi i Senatowi, corocznie, najpóźniej do 31 marca, informację o swej działalności i uwagi o stanie przestrzegania praw dziecka w poprzednim roku. We wtorek senacka komisja rozpoczęła procedowanie nad tym kilkusetstronicowym dokumentem.

W 2014 r. RPD podjął 48 tys. 818 spraw; najwięcej, bo 23 tys. 716 dotyczyło prawa do wychowania w rodzinie, 10 tys. 602 prawa do nauki, 5662 prawa do ochrony przed przemocą, okrucieństwem, demoralizacją, zaniedbaniem oraz innym złym traktowaniem. 4816 - prawa do życia i ochrony zdrowia, 1980 - do godziwych warunków socjalnych.
Czytaj: Rzecznik praw dziecka w 2013 r. interweniował 48 tys. razy>>>

Rzecznik skierował 97 wystąpień generalnych zwracając się do poszczególnych organów państwa czy instytucji o podjęcie działań na rzecz dzieci. Na prawach przysługujących prokuratorowi brał udział 334 sprawach w postępowaniu przed sądami; przeprowadził 194 kontrole na miejscu. Osobiście lub przez swych przedstawicieli spotkał się z ok. 70 tys. dzieci.

Senatorowie pytali RPD o zjawisko nieszczepienia dzieci, wszawicę w szkole i realizowanie orzeczeń o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

Przewodniczący komisji Kazimierz Wiatr (PiS) pytał, czemu w sprawozdaniu brakuje informacji o prawie do życia oraz działań RPD w tym zakresie. Jak mówił, choć jest to "temat politycznie niebezpieczny" to rzecznik jest obowiązany nim się zająć. Marek Michalak bronił się, że odpowiada na zapotrzebowanie obywateli, podejmuje interwencje na podstawie spraw, które wpływają do jego biura.

Wiatr miał też zastrzeżenia do tego, że niektóre interwencje RPD nie przynoszą efektu. Jak mówił, cieszy wzrost wystąpień generalnych rzecznika do różnych ministerstw i urzędów, ale podjęte po nich działania czasem nie satysfakcjonują. Jako przykład podał nieskuteczną interwencję RPD w sprawie głośności filmów w kinach czy wykorzystywania dzieci w przestrzeni publicznej.

  Lidia Mazowiecka,Olga Trocha
 
Dziecko uczestniczące w postępowaniu karnym>>>

Michalak wyjaśniał, że jeśli działania jego biura nie kończą się konkretnym rozwiązaniem, to oznacza, że albo nie ma odpowiedzialnych za tę sferę, albo brakuje rozwiązań prawnych. Mówił, że powołuje wówczas zespół, który ma dalej monitorować problem albo rozpoczyna prace nad zmianą przepisów.

Senatorowie pytali rzecznika o jego stanowisko wobec nieszczepienia dzieci i pomysłów radnych z Częstochowy, którzy przyjęli uchwałę, by do przedszkola były przyjmowane tylko dzieci zaszczepione. "Trzeba walczyć ze zjawiskiem nieszczepienia dzieci, ale nie chciałbym, by były jakieś działania, które dyskryminowałyby dziecko. Bo to nie dziecko jest winne, że ktoś podjął jakąś decyzję" - powiedział RPD. Dodał, że wojewodowie mogą nakładać kary na rodziców, którzy nie realizują obowiązkowego szczepienia dzieci.

Ryszard Knosala (PO) pytał o jakość opieki pedagogiczno-psychologicznej w szkołach i realizowanie przez nie orzeczeń o specjalnych potrzebach edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnością lub kłopotach w zachowaniu. Michalak mówił, że biuro RPD zwraca szczególną uwagę na te kwestie. "Mamy wiele interwencji (...) w praktyce wyłapujemy sytuacje, gdzie nie jest to realizowane zgodnie z dobrem dziecka" powiedział. Dodał, że wszystkich spraw dotyczących prawa do nauki w 2014 r. podjął 10 tys.; połowa z nich dotyczyła nierealizowania orzeczeń.

Stanisław Hodorowicz (PO) pytał o wszawicę w szkole i bezsilność dyrekcji w sytuacji, gdy rodzic odmawia zgody na skontrolowanie głowy dziecka. Według Michalaka jest to problem wstydliwy, ale wcale nierzadki. Jak wyjaśnił, kiedyś wszawica była w grupie chorób zakaźnych i były procedury, jak postępować; teraz ich brakuje. Zaznaczył, że w żadnym przypadku nie może być publicznego sprawdzania głów dzieci i segregowania ich na te, które wszy mają lub nie. Za najwłaściwsze rozwiązanie uznał rozmowę wychowawcy z rodzicami i przekonanie ich do zezwolenia na sprawdzanie głów dzieci w trosce o całą klasę, by nie zarażać się wzajemnie. Dodał, że w sytuacjach ekstremalnych dyrektor może złożyć wniosek do sądu rodzinnego o sprawdzenie sytuacji rodzinnej dziecka, bo może być ono zaniedbane. (PAP)

06.05.15

WKP Galeria Zdjęć

Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE