Strona główna » Wiadomości » Analizy i komentarze » Skrócenie terminów przedawnienia ma minusy

Skrócenie terminów przedawnienia ma minusy

12.07.18

10-letni termin nie zawsze jest za długi. Sprawdza się w przypadku umów długoterminowych. Skrócenie go do 6 lat może  być więc niekorzystne dla niektórych konsumentów -  mówi Bartosz Wyżykowski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.

articleImage: Skrócenie terminów przedawnienia ma minusy Własne

Jolanta Ojczyk: Od 9 lipca obowiązują nowe, krótsze terminy przedawnienia. Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że to dla dobra konsumentów. Czy na pewno?
Bartosz Wyżykowski, zastępca dyrektora Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w biurze Rzecznika Finansowego: Z perspektywy konsumentów skrócenie ogólnego terminu przedawnienia z 10 do 6 lat należy ocenić jako niekorzystne. Powoduje to bowiem, że okres na wniesienie powództwa i dochodzenie roszczeń przeciwko przedsiębiorcom będzie prawie o połowę krótszy niż dotychczas. 10-letni termin przedawnienia na pierwszy rzut oka może się wydawać długi, ale nie zawsze tak jest. Korzystnie należy natomiast ocenić skrócenie – również do 6 lat – okresu przedawnienia roszczeń stwierdzonych prawomocnym orzeczeniem sądu. Zmusi to wierzycieli do szybszego egzekwowania długów.

W jakich sprawach lepszy jest dłuższy termin?
W praktyce w sprawach, w których przykładowo mogło dojść do missellingu, w szczególności w odniesieniu do umów o charakterze długoterminowym. A wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują, że misselling – w szczególności na rynku finansowym – niestety nie jest problematyką wyłącznie przeszłości. Warto przy tym dodać, że nowelizacja nie wpływa na terminy przedawnienia roszczeń konsumentów powstałych przed dniem wejścia w życie nowelizacji i w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych.

Czytaj: Przedawnienie roszczeń teraz szybsze, ale wygodniej liczone>>

 

Bieg terminu można jednak przerwać. Czy w przypadkach misselignu to nie zadziała?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami istnieją różne możliwości przerwania biegu przedawnienia. Podstawową regulację w tym zakresie przewidują przepisy kodeksu cywilnego*. Zgodnie z nimi bieg przedawnienia przerywa się przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia; przez uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której roszczenie przysługuje; a także przez wszczęcie mediacji (art. 123 § 1 k.c.).  W orzecznictwie przyjmuje się ponadto, że również zawezwanie do próby ugodowej (art. 184 kodeksu postępowania cywilnego*), może stanowić okoliczność skutkującą przerwaniem biegu przedawnienia (uchwała SN z 28 czerwca 2006 r., III CZP 42/06*). Sąd musi być jednak przekonany, że dana osoba rzeczywiście dążyła do zawarcia ugody, a więc, że zawezwanie nie miało charakteru czynności pozornej.



Konsumenci od 10 stycznia 2017 r. mają jeszcze jedno narzędzie na przerwanie biegu, jakie?
Tak. Od tego dnia mogą oni doprowadzić do przerwania biegu przedawnienia swoich roszczeń poprzez wszczęcie postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich (art. 36 ustawy o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich*). Z racji tego, iż Rzecznik Finansowy jest jednym z podmiotów uprawnionych do prowadzenia takich postępowań, wniosek można złożyć również do tego podmiotu. Oczywiście pod warunkiem, że spór leży we właściwości Rzecznika Finansowego i klient wyczerpał wcześniej drogę postępowania reklamacyjnego.

Nowelizacja zobowiązuje też do podawania w pozwie daty wymagalności roszczenia. Zmiana ta budziła kontrowersje, np. podana data nie musi być zgodna z prawdą. Jak w praktyce może zadziałać nowy wymóg?
Sam obowiązek wskazania w pozwie daty wymagalności roszczenia nie wydaje się nadmierny. Nie jest też zupełnie nowy, w tym sensie, iż przepisy k.p.c. już dotychczas przewidywały takie rozwiązanie w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Obecnie konieczność wskazania w powództwie daty wymagalności roszczenia będzie istnieć w każdej sprawie o zasądzenie i pełnomocnicy nie powinni mieć z tym większych trudności. Wątpliwości budzi natomiast, w jaki sposób data ta, a w konsekwencji również i kwestia tego, czy roszczenie się przedawniało weryfikowana będzie przez sąd. Z jednej strony nowelizacja wprowadza zasadę, wedle której po upływie terminu przedawnienia nie będzie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi – będzie to możliwe tylko wyjątkowych przypadkach. Innymi słowy już z chwilą upływu terminu przedawnienia, a więc z mocy prawa, następować będzie przekształcenie roszczenia w tzw. zobowiązanie niezupełne (naturalne), z czym wiązać się będzie niemożność jego przymusowej realizacji. Równocześnie w uzasadnieniu do projektu nowelizacji wskazano, że regulacja ta nie może być utożsamiana jako nakazująca sądowi prowadzenia postępowania dowodowego „z urzędu”, w celu ustalenia, czy nastąpiło przedawnienie roszczenia. Wykładnia tych przepisów może zatem budzić wątpliwości i pytanie, w jakim kierunku rozwinie się praktyka sądów w ich stosowaniu, w szczególności w sprawach, w których kwestia przedawnienia roszczenia budzić będzie wątpliwości lub będzie sporna.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
* Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu.

 

 

Jolanta Ojczyk 12.07.18

WKP Galeria Zdjęć

Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE