Strona główna » Wiadomości » Omówienia orzeczeń » SN: spółka była w błędzie co do ryzyka opcji walutowych

SN: spółka była w błędzie co do ryzyka opcji walutowych

13.09.17

Błąd co do rozkładu ryzyka transakcji opcji walutowych może być błędem istotnym, który nie powstał dopiero z chwilą załamania się kursów w drugiej połowie 2008 r., ale istniał od początku - orzekł Sąd Najwyższy nie wykluczając, że umowy mogą być nieważne.

articleImage: SN: spółka była w błędzie co do ryzyka opcji walutowych fot. Thinkstock

Sąd Najwyższy rozstrzygnął zagadnienie dotyczące wad oświadczenia woli przy zawieraniu przez przedsiębiorstwo opcji walutowych z bankiem.
Spółka z o.o. Consumer L. z siedzibą we Wiedniu wytoczyła przeciwko PKO BP powództwo o ustalenie nie istnienia uprawnień. Spór toczył się o ponad 4 mln zł z odsetkami.
Powódka była związana z bankiem umową ramową, którą następnie aneksowano. Umowa opcji walutowej polegała na tym, że bank zobowiązał się odkupić od firmy określoną liczbę euro po ustalonej cenie 3,60 zł w określonych terminach. Jeśli kurs spadnie poniżej ustalonej kwoty, to bank odkupi euro po ustalonym kursie. Przedsiębiorstwo zobowiązało się w razie spadku kuru sprzedać określoną liczbę euro po cenie 3,60 zł.
W dniu 25 lipca 2007 roku strony zawarły aneks do  umowy ramowej, w którym wskazano, że na podstawie umowy ramowej powódka może zawierać z pozwaną między innymi transakcje opcji walutowych. Jednocześnie powódka oświadczyła, że otrzymała m.in. Regulamin opcje walutowe...
W II połowie 2008 r. kurs euro poszedł w górę, bankowi przysługiwało kupienie euro poniżej ceny rynkowej. Straty spółki L. były ogromne.

Oddalenie powództwa
SO w łodzi 10 lipca 2013 r. oddalił powództwo spółki z Wiednia w całości. Powódka w latach 2006-2007  uzyskując przychody w walucie euro wykazywała straty na różnicach kursowych i z tego powodu skorzystała z opcji walutowych. W treści aneksu powodowa spółka oświadczyła, że otrzymała Regulamin europejskie opcje walutowe.
Sąd stwierdził, że po stronie banku nie było  podstępu, a spółka powodowa nie działała pod wpływem błędu. Zgodnie z art. 88 § 1 k.c. o tak zwanym podstępie można mówić, gdy błąd wywołała druga strona podstępnie, przy czym  potencjalny błąd mogli również wywołać pracownicy pozwanej (choćby dealerzy).
W pozwie dla uzasadnienia tej wady oświadczenia woli powódka odwołała się do przekazanej jej przez pozwaną prezentacji multimedialnej, jednakże w tej prezentacji nie wskazywano na strukturę opcyjną w ramach których przedsiębiorca otrzymywał jednocześnie opcje put i wystawiał opcje call. W prezentacji tej wskazywano między innymi na transakcje forward i na opcje, w ramach których przedsiębiorca zobowiązany byłby zapłacić bankowi premię opcyjną. Nie sposób więc przyjąć, aby tą prezentacją pozwana wprowadziła powódkę w błąd w zakresie spornych opcji - podkreślił Sąd Apelacyjny.

Nie realistyczny optymizm powódki
Dokonując tych transakcji przedstawiciele powodowej spółki pozostawali w sytuacji skrzywienia poznawczego powodującego możliwość podjęcia złej, mylnej decyzji. Wynikało to ze zjawisk psychologicznych towarzyszących podejmowaniu decyzji. Nie można jednak powiedzieć, aby przedstawiciele powódki w tym zakresie postępowali z jakąś nonszalancją.  Pojawił się u nich efekt nierealistycznego optymizmu – uznali oni, że w interesujących ich okresie nie odwróci się trend umacniania się złotówki względem euro. Można mówić, że pozwana naruszyła zasadę zaufania, jednakże brak jest podstaw do twierdzenia, że którykolwiek z pracowników pozwanej świadomie działał na szkodę powódki.

Brak interesu prawnego?
W ocenie sądu strona powodowa nie ma interesu prawnego w wytoczeniu przedmiotowego powództwa, gdyż może uzyskać realizację pełni swoich praw na innej drodze, np. w procesie o świadczenie, o ukształtowanie prawa lub stosunku prawnego, a nawet w drodze orzeczenia o charakterze deklaratywnym.
W opinii biegłych powodowa spółka nie była należycie przygotowana do ponoszenia ryzyka na rynku instrumentów terminowych.

Ryzyko transakcji
Powódka złożyła apelacje domagając się unieważnienia umów wykonawczych do umowy ramowej. Sąd Apelacyjny także oddalił powództwo spółki z Wiednia.
Zdaniem sądu istota problemu sprowadzała się  do tego, czy zawarcie umowy ramowej i jej nawet nominalne należyte wykonywanie gwarantowało powodowej spółce uniknięcia wszelkich ryzyk występujących na rynku finansowym. Zdaniem sądu II instancji z opinii biegłych wynika, że należyte wykonywanie gwarantowało powódce unikniecie ryzyka.

Mógł być istotny błąd
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego z 9 maja 2016 r. i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.
SN  po raz drugi rozpatrując sprawę opowiedział się za tym, że badanie umowy pod kątem błędu, czy podstępu musi zakładać precyzyjne określenie elementów tworzących czynność prawną i relacji między podmiotami składającymi oświadczenie woli.  Zgodnie z art. 84 kc błędem istotnym jest sytuacja, w  której, gdyby składający oświadczenie woli nie działał pod wpływem błędu i oceniał sprawę rozsądnie, nie złożyłby oświadczenia tej treści.
Wyrok Sądu Apelacyjnego nie może się ostać z powodu ogólnikowego określenia mieszanego charakteru umów. Ponadto trudno stwierdzić, czy sąd II instancji oceniał wady oświadczenia woli umowy ramowej czy umów opcji, jako umów wykonawczych do niej.

Ryzyko tkwiło od początku
SN nie zgodził się z twierdzeniem, że istotą sporu sprowadza się do tego, że należyte wykonywanie gwarantowało powódce unikniecie wszelkich ryzyk, że powódka dochodziła uznania za nieważną części umowy ramowej oznacza, że sąd nie wychwycił istoty sprawy.
Spółka powodowa domagała się uznania za nieważne określonych uprawnień z tytułu umów wykonawczych.
Sądy poprzestały na ustaleniu, że powódka miała mylne wyobrażenie co do umowy. Sąd powinien wziąć pod uwagę cały materiał faktyczny. Powódka odwoływała się nie tylko do zabezpieczającego celu transakcji, ale wskazywała na swój mylny osąd co do rozkładu ryzyka walutowego transakcji. I w tym zakresie SN stanął na stanowisku, że to nie może być tylko oczekiwaniem sposobu wykonywania umowy i kształtowania się przyszłych kursów walut. To jest okoliczność statyczna, którą da się określić z chwilą zawierania umów opcyjnych. Może ona być podstawą błędu prawnie istotnego - powiedział sędzia sprawozdawca Paweł Grzegorczyk.
SN nie zgadza się z poglądem, że ryzyka powstały dopiero po gwałtownej zmianie kursów walut z 2008 r. Te ryzyka istniały z chwilą zawierania struktur obligacyjnych od początku. Zaktualizowały się dopiero z chwilą załamania kursów.

 Treść umowy przesądza o charakterze
Zgodnie z przyjętym orzecznictwem dostawca opcji walutowych uzyskuje na ogół świadczenie wzajemne, które przybiera postać premii opcyjnej. Umowa opcji  jest umową płatną, lecz strony mogą uregulować odmiennie. Nie ma przeszkód by wynagrodzenie dostawcy opcji było niemajątkowe.
Twierdzenie, że strony zmierzały do tego, że umowa opcji będzie umową sprzedaży nie przekonało Sądu Najwyższego. Stosowanie terminologii nie może przesądzać o charakterze prawnym umowy. Treść umowy określa jej istotę - podkreślił sędzia sprawozdawca Paweł Grzegorczyk.
SN dodał, że Sąd Apelacyjny musi rozważyć jeszcze jeden element obowiązki informacyjne banku, o czym zapomniał wspomnieć w swoim orzeczeniu.

Sygnatura akt II OSK 845/16, wyrok z 9  września 2007 r.
 

Zobacz wszystkie materiały pochodzące z: SN

WKP Galeria Zdjęć

Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE