W oświadczeniu kandydat może bezkarnie podać fałszywe dane

Osobom, które startują w wyborach samorządowych, nie grożą żadne konsekwencje prawne za zatajenie informacji o tym, że w przeszłości były karane, np. za jazdę po pijanemu. Państwowa Komisja Wyborcza zna problem, ale nie może nic na to poradzić. Jej sekretarz Kazimierz Czaplicki stwierdza jedynie, że terytorialne komisje w sprawach wątpliwych lub uzasadnionych sytuacjami, na podstawie których uzyskują informację, że dana osoba jest karana, powinny odmówić rejestracji. Jeżeli karalność wyjdzie na etapie rejestracji kandydata, to powinien być on skreślony z listy. W przypadku uzyskania takiej wiedzy po wyborach należy stwierdzić, że osoba ta nie miała prawa wybieralności i jej mandat wygasa.

Prokurator nie może ścigać kandydatów, którzy podają fałszywe dane o niekaralności, bo w oświadczeniach przez nich podpisywanych brakuje odpowiedniego zapisu. W dodatku, jeśli zostaną wybrani, stracą mandat, tylko jeśli ktoś doniesie na nich do Państwowej Komisji Wyborczej.
W oświadczeniach, które muszą wypełniać kandydaci na prezydentów, wójtów czy radnych, nie znalazła się informacja o tym, że za podawanie nieprawdziwych danych grozi odpowiedzialność karna. Ta luka powoduje, że osoby startujące w wyborach samorządowych mogą zatajać to, że były prawomocnie skazane za przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego.

Źródło: Gazeta Prawna 26.10.2010.