Strona główna » Wiadomości » Aktualności » Wiceszef MSZ: nasze nieporozumienie z KE ws. praworządności trwa

Wiceszef MSZ: nasze nieporozumienie z KE ws. praworządności trwa

13.09.17

Widać, że nasze nieporozumienie ws. praworządności trwa - powiedział w środę wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański, komentując wystąpienie szefa KE Jean-Claude'a Junckera w Parlamencie Europejskim.

articleImage: Wiceszef MSZ: nasze nieporozumienie z KE ws. praworządności trwa fot. Thinkstock

Czytaj: Szef KE proponuje reformy w Unii>>

Wiceminister zaznaczył, że "nie ma sporu między Warszawą a Brukselą o samą zasadę". "Jest ona ważna dla nas tak samo, jak dla Brukseli" - zapewnił. Według niego spór "dotyczy interpretacji tej zasady". "Tego KE udaje, że nie rozumie" - dodał Szymański.

Wiceszef MSZ ocenił też, że propozycja "de facto likwidacji stanowiska Przewodniczącego RE jest bardzo konfrontacyjna wobec państw członkowskich i samego Donalda Tuska". Jak podkreślił, jest zaskoczony "tak otwartą walką KE o wpływy w momencie, kiedy sama UE nie wyszła jeszcze z licznych kryzysów poważnej natury politycznej".

W trwającym nieco ponad godzinę dorocznym przemówieniu przewodniczącego Komisji Europejskiej o stanie UE w Strasburgu Juncker mówił o zasadach, które - jego zdaniem - powinny być niepodważalne w UE, wskazując na wolność, równość i praworządność. Jak podkreślał, praworządność dla UE nie stanowi opcji, tylko musi być obowiązkiem. Akcentował również konieczność respektowania przez kraje członkowskie prawomocnych orzeczeń i wyroków sądów krajowych oraz Trybunału Sprawiedliwości UE.

Czytaj: Szef KE: praworządność w UE nie jest opcją; trzeba akceptować wyroki>>

Odnosząc się do słów szefa Komisji, wiceszef MSZ ocenił, iż wskazują one na to, że "nasze nieporozumienie ws. praworządności trwa". "Nie ma sporu między Warszawą a Brukselą o samą zasadę. Jest ona ważna dla nas tak samo jak dla Brukseli. Spór dotyczy interpretacji tej zasady i tego KE udaje, że nie rozumie" - podkreślił.

Szymański odniósł się również do przedstawionego przez Junckera programu unijnych reform, w tym m.in. propozycji dotyczącej połączenia stanowisk przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa Komisji Europejskiej. Swoją drugą dwu i półroczną kadencję jako przewodniczący Rady sprawuje od marca br. były premier Donald Tusk.

Zgodnie z koncepcją przedstawioną przez Junckera kandydat do objęcia połączonych stanowisk miałby być znany w trakcie wyborów do europarlamentu. Tłumaczył, że "krajobraz europejski byłby bardziej czytelny i zrozumiały, gdyby statek Europa był prowadzony przez jednego kapitana". Juncker zastrzegł, że sam nie będzie się starał o tę nominację. Podkreślił również, że jego propozycja "nie jest skierowana personalnie ani do mojego dobrego przyjaciela Donalda Tuska (szefa Rady), ani do mnie".

"Propozycja de facto likwidacji stanowiska Przewodniczącego RE jest bardzo konfrontacyjna wobec państw członkowskich i samego Donalda Tuska" - ocenił w komentarzu dla PAP wiceminister. "Jestem zaskoczony tak otwartą walką KE o wpływy w momencie, kiedy sama UE nie wyszła jeszcze z licznych kryzysów poważnej natury politycznej" - dodał.

Wiceszef MSZ ds. europejskich pochwalił jednocześnie inne wątki przemówienia Junckera, dotyczące m.in. kryzysu migracyjnego. Szef KE zapowiedział w PE, że do końca września Komisja przedstawi nowe propozycje dotyczące migracji, które skoncentrowane będą na odsyłaniu tych, którzy nie kwalifikują się do przyznania azylu, współpracy z krajami afrykańskimi oraz tworzeniu legalnych ścieżek migracji do UE.

"Podoba mi się dostrzeżenie sukcesów UE w tłumieniu kryzysu migracyjnego za sprawą współpracy z krajami pochodzenia i tranzytu. Jesteśmy współautorami tego sukcesu, od początku domagając się takiej właśnie polityki UE. Chcemy jej kontynuacji" - mówił polityk.

Jako "cenne" określił także "skromne zapowiedzi kompromisu w sprawie reformy systemu azylowego". "Zobaczymy, co za tym pójdzie" - zaznaczył Szymański.

Odnosząc się do części przemówienia szefa KE poświęconej sytuacji gospodarczej UE wiceszef MSZ stwierdził, że - biorąc pod uwagę "pokryzysową traumę strefy euro" - podziela "względny optymizm gospodarczy" Junckera. "Polska jest ważną częścią europejskiego wzrostu" - zauważył.

W tym kontekście - zastrzegł wiceminister - "niepokoi silne wyeksponowanie agendy potencjalnie protekcjonistycznej, działań UE w obszarze prawa pracy i polityki społecznej".

Wiceszef MSZ wyraził jednocześnie zadowolenie w związku z podkreślaniem przez przewodniczącego Komisji "wagi jedności instytucjonalnej UE". Zastrzegł jednocześnie, że "apele o przejście na głosowania wiekszościowe w dziedzinie polityki fiskalnej i zagranicznej oznaczać mogą istotne problemy dla jedności politycznej UE". "To niemniej ważne. Dyktat największych państw to nie jest recepta na problemy wewnętrzne UE" - zaznaczył.

Odnosząc się w środę po południu do wystąpienia Junckera, Szymański mówił też, że brakowało mu "poważnego odniesienia się" przez szefa KE do "kwestii bezpieczeństwa międzynarodowego". "To, co dzieje się w naszym wschodnim i południowym sąsiedztwie, wpływa na kondycję Unii" - przekonywał.

Według propozycji zaprezentowanych przez Junckera reformy UE mają być znaczne, ale bez konieczności nowelizacji traktatów unijnych. Zamysł szefa KE jest taki, by przeprowadzić je do końca marca 2019 roku, by wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE na specjalnym szczycie w rumuńskim mieście Sybin przedstawić pozytywne przesłanie dla Europejczyków. Nie jest przypadkiem, że będzie to zaledwie kilka tygodni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

W swoim środowym przemówieniu Juncker zwracał uwagę na dobrą sytuację gospodarczą Wspólnoty, spadek bezrobocia, czy powrót zaufania do projektu europejskiego wśród Europejczyków. "Wszystko to każe nam wierzyć, że wiatr wieje w nasze żagle. Otworzyło się okno możliwości, ale nie pozostanie ono otwarte na zawsze" - zaznaczył. Szef KE zapowiedział też utworzenie unijnego urzędu nadzoru prawa pracy, który miałby się zajmować m.in. egzekwowaniem przepisów dotyczących pracowników delegowanych z jednego państwa UE do drugiego. "W UE równych nie może być pracowników drugiej kategorii. Za tę samą pracę, w tym samym miejscu, powinno przysługiwać to samo uposażenie" - podkreślił.

Juncker odciął się od pomysłu osobnego budżetu dla państw wspólnej waluty. Zapowiedział jednak zarazem wydzielenie "mocnej linii" dla eurolandu w ramach ogólnego budżetu UE.

Zgodnie z pomysłami szefa KE strefa euro miałaby również mieć również swojego ministra gospodarki i finansów, który byłby jednocześnie członkiem Komisji Europejskiej (najlepiej jej wiceprzewodniczącym) oraz szefem eurogrupy. Już w grudniu KE ma zaproponować przekształcenie Europejskiego Mechanizmu Stabilności w europejski fundusz ratunkowy, który na wzór Międzynarodowego Funduszu Walutowego byłby "kroplówką finansową" dla krajów w kryzysie.

Juncker oświadczył także, że chciałby, aby państwa członkowskie odeszły w niektórych przypadkach od podejmowania jednomyślnie decyzji na rzecz większości kwalifikowanej. Chodzi o zmiany dotyczące wspólnej podstawy opodatkowania dla firm, VAT, czy podatku od transakcji finansowych.

Opowiedział się też za ponadnarodowymi listami w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz za tym, by kampanię do PE rozpoczynano wcześniej, niż miało to miejsce dotychczas. Juncker poinformował również, że Komisja Europejska proponuje nowe zasady finansowania ugrupowań, by uniemożliwić korzystanie ze środków przez ruchy ekstremistyczne, które są przeciwko UE.

Przewodniczący KE zaznaczył jednocześnie, że wszystkie kraje UE niezależnie od tego czy są małe, czy duże, na wschodzie, czy na zachodzie, mają takie same prawa. "Europa musi oddychać obydwoma płucami: wschodnim i zachodnim, w przeciwnym razie dostanie zadyszki" - mówił. Przekonywał też, że w UE równych krajów nie może być obywateli drugiej kategorii.

Marceli Sommer(PAP)

13.09.17
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE