W 2005 roku, po ujawnieniu w internecie tzw. listy Wildsteina, Zbigniew B. poprosił Instytut Pamięci Narodowej o wydanie zaświadczenia, że umieszczenie jego nazwiska na liście nie odpowiada jego osobie.  Instytut wydał mu takie zaświadczenie, że dane osoby wymienionej nie zgadzają się z jego personaliami i, że nie był tajnym współpracownikiem Służb Bezpieczeństwa PRL. IPN wydał część akt zainteresowanemu, ale odmówił podania, kto na niego donosił w marcu 1968 r. w czasie wydarzeń marcowych na Wydziale Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim . W aktach jego sprawy znajdowały się tylko pseudonimy informatorów jako B. i Jan.

Ustalić agentów
Decyzję o odmowie ujawnienia danych informatorów wydał 6 lipca 2015 r. prezes IPN. Powołał się on przy tym na art. 35 ust. 1 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Zgodnie z tym przepisem na pisemny wniosek osoby, której udostępniono dokumenty, podaje się tej osobie dalsze dane identyfikujące tożsamość osób, które przekazywały o niej informacje organom bezpieczeństwa państwa, jeżeli można je jednoznacznie określić na podstawie dokumentów danego organu bezpieczeństwa państwa i jeżeli w dokumentach udostępnionych do wglądu na podstawie wniosku. Według prezesa IPN dane informatora B. są nieznane. Zaś osoba o pseudonimie "Jan" przekazywał raporty na temat innych studentów Wydziału Prawa UJ, ale nie na temat wnioskodawcy, więc nie można ich udostępnić.

Donosy z marca 68 r.
Zbigniew B. na tę decyzję wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. W czasie rozprawy przekonywał, że IPN nie wyjaśnił, co konkretnie zrobił,  aby ustalić personalia agentów. Nie odpowiedział tez na pytanie, czy ich raporty były ustne, czy pisemne, gdyż sąd musi mieć podstawę do kontroli tych działań. Zarzuty pod adresem ówczesnego studenta nie były błahe, gdyż groziły sankcją pozbawienia wolności do 15 lat. Sam zainteresowany po wydarzeniach marcowych spotkał się z naciskami SB i nieprzyjemnymi konsekwencjami, które trwały do lat 90.

WSA uchyla decyzję prezesa
Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyroku z 14 marca br. uznał, że doszło do naruszenia prawa przez prezesa IPN i uchylił jego decyzję.
W opinii sądu Instytut musi jeszcze raz dokładnie zbadać posiadane dokumenty w sprawie wnioskodawcy. Błędem było zaniechanie ustalenia, kim był informator  pod pseudonimem B. Natomiast co do agenta "Jana", to z decyzji nie wynika, czy donosił na Zbigniewa B.
- Sąd jest pozbawiony możliwości weryfikacji decyzji prezesa IPN, skoro organ nie przeanalizował posiadanych danych - wyjaśniał wyrok sędzia Andrzej Góraj. - Twierdzenia prezesa są arbitralne, gdyż nie poparte żadnymi argumentami - dodał.
Wyrok jest nieprawomocny.

Sygnatura akt II SA/Wa 1523/15, wyrok z 14 marca 2016 r.