Strona główna » Prawo » Najnowsze zmiany w prawie

Nowe prawo

Wykaz oraz profesjonalne omówienia najnowszych zmian w prawie. Eksperci analizują wprowadzone w stanie prawnym zmiany i porównują je do stanu obowiązującego poprzednio.

Najnowsze zmiany w prawie

Nowelizacja ustawy z 26.01.1984 r. – Prawo prasowe (Dz.U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ze zm.) określa reguły, jakie mają obowiązywać przy autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi. Przede wszystkim obowiązkiem dziennikarza będzie umożliwienie autoryzacji takiej wypowiedzi, o ile nie była ona wcześniej nigdzie publikowana, ani publicznie wygłoszona. O takim uprawnieniu osoba udzielająca informacji powinna być uprzednio poinformowana.

Autoryzacja wypowiedzi powinna nastąpić niezwłocznie, nie później niż w ciągu 6 godzin – w przypadku dzienników, lub 24 godzin – w przypadku czasopism. Na drodze porozumienia będzie można jednak określić inne terminy. Niedokonanie lub odmowa dokonania autoryzacji w tych terminach będą poczytywane za dokonanie autoryzacji bez zastrzeżeń. Jednocześnie jako dokonanie autoryzacji nie należy rozumieć takich czynności, jak zmiana kolejności wypowiedzi w tekście, zaproponowanie nowych pytań czy przekazanie nowych pytań lub odpowiedzi.

Publikacja dosłownie cytowanej wypowiedzi bez umożliwienia dokonania jej autoryzacji będzie zagrożona karą grzywny, chyba że publikowana wypowiedź będzie identyczna z udzieloną przez osobę udzielającą informacji.

Z ustawy znika przepis wskazujący, że obowiązkiem pracowniczym dziennikarza jest realizowanie ogólnej linii programowej redakcji. W zamian pojawia się prawo dziennikarza do odmowy wykonania polecenia służbowego, jeżeli podporządkowanie się takiemu poleceniu oznaczałoby publikację łamiącą zasady rzetelności, obiektywizmu i staranności zawodowej. Dziennikarz będzie mógł także odmówić publikacji materiału prasowego w przypadku wprowadzenia do niego zmian wypaczających sens i wymowę wersji materiału przez niego przygotowanego.

Powyższe zmiany są wprowadzane na podstawie ustawy z 27.10.2017 r. o zmianie ustawy – Prawo prasowe (Dz.U. poz. 2173) i wchodzą w życie 12.12.2017 r.

 

Zmiana ma zapewnić łatwiejszy i skuteczniejszy dostęp do numerów alarmowych, w szczególności 112, 997, 998 i 999, przez wprowadzenie wyraźnego zakazu bezzasadnego blokowania tych numerów.

Dotychczas w Kodeksie wykroczeń nie uwzględniano przypadków polegających na blokowaniu numerów alarmowych przez samo wykonywanie połączeń. Art. 66 tego kodeksu we wcześniejszej wersji mówił, że kto - chcąc wywołać niepotrzebną czynność - fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1,5 tys. zł. Jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1 tys. zł.

Nowelizacja uzupełniła ten przepis, dodając do niego zapis przewidujący, iż karom tym podlegał będzie również "kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, blokuje telefoniczny numer alarmowy, utrudniając prawidłowe funkcjonowanie centrum powiadamiania ratunkowego".

Nowelizacja Kodeksu wykroczeń została zgłoszona przez prezydenta Andrzeja Dudę. "Powodowane złośliwością, brakiem wyobraźni i niedostatkiem empatii działania niektórych osób negatywnie wpływają na funkcjonowania systemu powiadamiania ratunkowego. Dzwonienie bez potrzeby i uzasadnienia blokuje linię telefoniczną osobie, która właśnie w tej chwili może potrzebować natychmiastowej pomocy" - uzasadniano w czerwcu, gdy projekt w tej sprawie trafiał do Sejmu.

Sejm uchwalił zmianę 15 września. Senat nie wniósł do niej poprawek. Prezydent podpisał ustawę 12 października.

W uzasadnieniu do noweli wskazywano na przykłady nadużyć związanych z dzwonieniem na numery alarmowe. Np. w Nowym Tomyślu mężczyzna w ciągu sześciu godzin 67 razy wybierał numer 112 i 997, dezorganizując pracę dyżurnego policji i straży pożarnej. Z kolei mieszkanka Ełku zablokowała policyjną linię telefoniczną, dzwoniąc na numer 997 ponad 200 razy dziennie, mieszkaniec Skarżyska-Kamiennej zaś dezorganizował pracę służb ratowniczych, łącząc się z numerem 112 od kilku do kilkuset razy dziennie - w sumie zadzwonił na numer Centrum Powiadamiania Ratunkowego 870 razy.

W całej Unii Europejskiej ponad połowa zgłoszeń kierowanych pod numer 112 jest bezzasadna. W Polsce monitoring funkcjonowania systemu powiadamiania ratunkowego prowadzi Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W 2015 r. zarejestrowano łącznie 21 mln 4 tys. 785 zgłoszeń, z tego 9 mln 389 tys. 261 (45 proc.) stanowiły zgłoszenia fałszywe, złośliwe lub nieuzasadnione. Z kolei w 2016 r. zarejestrowano łącznie 19 mln 482 tys. 287 zgłoszeń przychodzących, z czego aż 9 mln 84 tys. 595 (46,63 proc.) stanowiły zgłoszenia nieuzasadnione. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński

Wiceszef MR skomentował wchodzącą w poniedziałek w życie część przepisów tzw. pakietu wierzycielskiego dotyczącą działalności Biur Informacji Gospodarczych (BIG).

Pakiet wierzycielski, który jest elementem 100 zmian dla firm autorstwa Ministerstwa Rozwoju, częściowo zaczął obowiązywać w czerwcu. 1 stycznia 2018 r. mają natomiast wejść w życie przepisy pakietu dotyczące np. Rejestru Należności Publicznoprawnych (RNP). Generalnie cel pakietu wierzycielskiego to poprawa płynności finansowej firm i pewności obrotu poprzez m.in.: przeciwdziałanie zatorom płatniczym, ułatwienie oceny wiarygodności płatniczej kontrahenta i przyspieszenie sądowego dochodzenia roszczeń.

Jak podkreślił Haładyj, ważny jest prewencyjny wymiar nowych przepisów: „Rozwiązania, które wchodzą w życie dzisiaj i na początku przyszłego roku, zwiększą poczucie bezpieczeństwa przedsiębiorców. Jeśli dowiem się, że firma, z którą chcę podpisać umowę, nie płaci innym kontrahentom, czy nie uiszcza podatków, to będzie to dla mnie sygnał, że może nie warto zawierać kontraktu”.

Zmiany w funkcjonowaniu BIG obejmują m.in. możliwość sporządzania przez biura analiz wiarygodności płatniczej przedsiębiorców. Biura uzyskują ponadto dostęp do rejestrów publicznych. Zaczną również wymieniać się informacjami o dłużnikach zawartymi w ich bazach danych.

„Ważnym elementem systemu, który pozwoli sprawdzić czy nasz kontrahent jest wiarygodny, są zmiany wchodzące w życie 1 stycznia. Tego dnia ruszy Rejestr Należności Publicznoprawnych. Będziemy mogli bezpłatnie uzyskać informacje o zaległościach firm i osób fizycznych wobec Skarbu Państwa, np. o niezapłaconych podatkach. Przy czym chodzi o należności prawomocnie stwierdzone i nie mniejsze niż 5 tys. zł. Uzyskanie danych o osobie fizycznej będzie wymagało jej zgody. Nie będzie ona konieczna w przypadku firm” – wyjaśnił Haładyj.

Z kolei BIG InfoMonitor, w swoim komentarzu do zmian wchodzących w życie w poniedziałek, zwrócił uwagę na zmieniającą się sytuację dłużnika. „Zamiast 60 dni wystarczy 30 dni zwłoki w spłacie rachunku czy faktury, by trafić do rejestru dłużników. Jeśli jednak wpis będzie nieprawidłowy, można zgłosić sprzeciw do wierzyciela i BIG-u” – podano w komunikacie biura.

"Najbardziej kluczową zmianą dla wierzycieli jak i dłużników wydawałoby się skrócenie okresu, po jakim można zgłosić dłużnika do BIG. Od 13 listopada wierzyciel może to bowiem zrobić już po 30 dniach od terminu zapłaty zamiast po 60. Ale wśród firm, które już korzystają ze sprawdzania konsumentów i kontrahentów w BIG InfoMonitor, a także wpisują tu swoich dłużników, najwięcej pozytywnych opinii usłyszeliśmy na temat możliwości uzyskania szerszego zakresu informacji w raportach BIG o sprawdzanym przedsiębiorstwie, m.in. ze względu na dostęp do nowych źródeł informacji, jaki dzięki nowelizacji ustawy dostały BIG-i" – wskazał, cytowany w komunikacie BIG InfoMonitor, Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Nowe przepisy ograniczają też możliwości wpisywania do rejestrów długów starszych niż 10 lat. "Tym samym pomoc BIG-ów w odzyskiwaniu długów zostaje skrócona do 10 lat od dnia wymagalności długu, zawartej ugody lub uzyskania prawomocnego wyroku. Obecne ograniczenie mówi o maksymalnym 10-letnim okresie obecności długu w rejestrze BIG - niezależnie od daty powstania zadłużenia. Różnica jest więc istotna. Na wniosek każdego dłużnika wierzyciel, który przekazał informacje gospodarcze do biura, jest obowiązany do przekazania do BIG również informacji o uznaniu zobowiązania przez dłużnika za przedawnione. Biuro natomiast zobowiązane jest do zamieszczenia w rejestrze wzmianki o uznawaniu roszczenia za przedawnione" – wyjaśniono w komunikacie BIG InfoMonitor.

Przypomniano, że dłużnicy, którzy trafią do rejestru, "powinni wiedzieć, że obecność w bazie BIG ma swoje konsekwencje - powoduje ograniczony dostęp do kredytów, może stanąć na przeszkodzie w podpisaniu umowy z kontrahentem czy też innych umów długoterminowych z odroczonym terminem płatności jak choćby abonament na telefon, internet czy telewizję".

Jak podano, po nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, BIG może pozyskiwać informacje na temat sprawdzanej firmy czy osoby z innych rejestrów jak np. z KRS, CEiDG, PESEL, REGON, a także z Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości (CRRiU) oraz Rejestru Należności Publicznoprawnych (RNP).

"W efekcie z jednego raportu będzie można się dowiedzieć zarówno o zaległościach kontrahenta w BIG, ale także czy nie toczyła się wobec niego nieskuteczna egzekucja widoczna w CRRiU. Można będzie też znaleźć informacje o nieopłaconych cłach lub podatkach na rzecz Skarbu Państwa i samorządów, na kwotę co najmniej 5 tys. zł. Informujący o długach podatkowych RNP ma zacząć działać na początku przyszłego roku" - czytamy.

W ocenie BIG InfoMonitor "w grupie obiecująco ocenianych nowości znalazła się też obniżająca koszty windykacji, mailowa komunikacja z dłużnikiem-przedsiębiorcą". "Jeśli będzie uwzględniała to umowa pomiędzy firmami, możliwe będzie wysyłanie wezwań do zapłaty z ostrzeżeniem o zamiarze przekazania informacji do BIG w formie elektronicznej. Dziś wykorzystuje się w tym celu głównie listy polecone, ewentualnie doręczenie do rąk własnych" - wskazano. (PAP)

autor: Sonia Sobczyk

 

Orzeczenie przez sąd przepadku przedmiotów niestanowiących własności sprawców przestępstw i wykroczeń, będzie możliwe tylko po udowodnieniu, że ich właściciele lub posiadacze przewidywali, bądź mogli przewidzieć, iż posłużą one do popełnienia czynu niezgodnego z prawem.

W ramach zakończonego wczoraj 51. posiedzenia Sejmu odbyło się pierwsze czytanie senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz ustawy – Kodeks wykroczeń (druk nr 1911).

Przyczyną podjęcia tej nowelizacji jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 28.10.2015 r., sygn. akt SK 59/13, zgodnie z którym została orzeczona niezgodność art. 70 ust. 1 ustawy z 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz.U. z 2017 r. poz. 783) z art. 42 ust. 1 w zw. z art. 2 oraz z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Skutki tego orzeczenia wykroczyły poza wspomnianą ustawę, dotykając analogicznych regulacji w Kodeksie karnym i Kodeksie wykroczeń.

W obecnym stanie prawnym zgodnie przepisami k.k. i k.w. orzeczenie środka karnego polegającego na przepadku narzędzi lub innych przedmiotów, które posłużyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa lub wykroczenia, jest obligatoryjne.

Uwzględniając intencję wyroku TK proponowana zmiana będzie polegała na zobowiązaniu sądu orzekającego w danej sprawie, aby kierując się dowodami zebranymi w toku postępowania, rozstrzygnął o zasadności zarzutu wobec właściciela przedmiotu albo innego podmiotu uprawnionego, niebędącego sprawcą, iż przewidywał on, lub mógł przewidzieć, że należący do niego przedmiot posłuży do popełnienia przestępstwa lub wykroczenia. Zmiany te znajdą swoje odzwierciedlenie w dodanym do art. 44 k.k. § 7a, oraz dodanym do art. 30 k.w. § 2a.

Opracowanie: Daniel Wojtczak, RPE WKP

Źródło: www.sejm.gov.pl, stan z 10.11.2017 r.

Narodowy Instytut Wolności nie tworzy żadnych nowych regulacji dla organizacji pozarządowych, które mogłyby ograniczyć ich swobodę działania; organizacje nie mają powodów do obaw - mówi o wchodzącej w życie ustawie dyrektor Departamentu Społeczeństwa Obywatelskiego w KPRM Wojciech Kaczmarczyk.

"Ten okres do końca roku to będzie taki czas, kiedy trzeba będzie zatrudnić dyrektora, a także kluczowy personel prowadzący programy. Myślę, że w styczniu tak realnie Instytut zacznie realizować swoje działania" - ocenił Kaczmarczyk w rozmowie z PAP.

Ustawa o NIW powstała m.in. z inicjatywy Kaczmarczyka, który wcześniej był pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i ds. równego traktowania. Jest zgodna z koncepcją, którą przedstawił jako pełnomocnik na początku swojego urzędowania, a także z zapowiedziami programowymi Prawa i Sprawiedliwości.

Projekt budził zastrzeżenia części organizacji pozarządowych. Podnoszono, że powołanie NIW nie jest postulatem, który wypłynął ze środowiska pozarządowego; obawiano się, że negatywnie wpłynie na relacje administracji z III sektorem; wskazywano na brak wystarczających konsultacji z zainteresowanym środowiskiem.

Czytaj: RPO: lepiej niech państwo nie organizuje społeczeństwa obywatelskiego>>

Kaczmarczyk zapewnił, że w związku z wejściem w życie ustawy organizacje nie mają powodów do obaw. "Ustawa tworzy warunki do tego, aby można było realizować w Polsce więcej programów dla organizacji pozarządowych. Już mamy oprócz 60 mln zł na Fundusz Inicjatyw Obywatelskich dodatkowe 40 mln zł na wspieranie rozwoju instytucjonalnego organizacji. Już wiadomo, że w ciągu najbliższych kilku tygodni zostanie przedstawiony opinii publicznej projekt programu wspierania długoterminowego wolontariatu. (...) Toczy się ileś procesów, które mają się skończyć pomysłami na różne działania wspierające rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Tym procesem musi zarządzać jakaś instytucja, która będzie dedykowana tylko programom wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego" - przekonywał.

"Narodowy Instytut Wolności niczego nie centralizuje, niczego nie niszczy, nie tworzy żadnych nowych regulacji dla organizacji, ograniczających ich swobodę działania. Wręcz przeciwnie, ma być tą instytucją, która wspiera, zwłaszcza te organizacje, które do tej pory miały trudności z uzyskaniem takiego wsparcia" - dodał Kaczmarczyk.

Projekt ustawy, jak wielokrotnie przypominała strona rządowa, był poddany gruntownym konsultacjom. Część organizacji wskazywała jednak, że nie były konsultowane założenia, a wiele później zgłoszonych uwag nie zostało uwzględnionych. Po opublikowaniu projekt był konsultowany przez ok. sześć tygodni - w całej Polsce odbywały się spotkania, w których wzięło w nich udział prawie tysiąc osób z ok. 800 organizacji pozarządowych. Po konsultacjach wprowadzono pewne zmiany.

"Najważniejsze zmiany to przede wszystkim wyjście naprzeciw postulatom organizacji, aby zachować w ustawie tryb zlecania zdań znany z ustawy o działalności pożytku publicznego, a także zwiększenie obecności przedstawicieli organizacji w Radzie Instytutu do 5 osób. I także zmiana, która jest niedoceniana w debacie - utworzenie Komitetu ds. Pożytku Publicznego" - wskazał Kaczmarczyk.

Jak podkreślił, przewodniczący Komitetu z mocy konstytucji jest członkiem Rady Ministrów. "Komitet będzie taką małą Radą Ministrów, która otrzyma kompetencje w zakresie tworzenia programów w zakresie wspierania społeczeństwa obywatelskiego, opiniowania programów i koordynacji współpracy administracji rządowej z organizacjami. To znaczy, że jakikolwiek przepis czy ustawa, dotykające społeczeństwa obywatelskiego - czy to w kwestiach podatkowych, czy jakichkolwiek innych - będą musiały być przez ten organ opiniowane" - mówił.

Porównał Komitet ds. Pożytku Publicznego do Komitetu ds. Europejskich – powołanego, jak mówił, na podstawie tych samych przepisów konstytucji. Założeniem było stworzenie instytucji, koordynującej politykę wszystkich ministerstw w kontekście funkcjonowania Polski w UE. "Komitet ds. Pożytku Publicznego powstaje z tą myślą, by państwo skoordynowało działania wszystkich ministerstw w obszarze wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, który, pamiętajmy, ma charakter interdyscyplinarny albo multidyscyplinarny. Bo organizacje obywatelskie to są organizacje działające w zakresie pomocy społecznej, są organizacje ekologiczne, kulturalne, sportowe, organizacje, które pomagają uchodźcom. Wiec ważne jest, żeby taki organ rządowy powstał i to się dzieje" - przekonywał Kaczmarczyk.

Komitet ds. Pożytku Publicznego wprowadzono do projektu już po konsultacjach, niedługo przed tym, jak trafił on pod obrady rządu. Jego przewodniczący będzie członkiem Rady Ministrów, a w jego składzie będą reprezentanci poszczególnych resortów w randze sekretarzy stanu.

Nadzór nad Instytutem ma sprawować przewodniczący Komitetu; miałby on także m.in. powoływać dyrektora Narodowego Instytutu. Przy Instytucie ma również działać 11-osobowa Rada - jako organ opiniodawczo-doradczy.

Kaczmarczyk nie chciał mówić o tym, kto może zostać przewodniczącym Komitetu i dyrektorem NIW.

Narodowy Instytut Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego będzie funkcjonować przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów; przejmie zadania Departamentu Pożytku Publicznego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - dotychczas odpowiedzialnego za III sektor. Strona rządowa podkreślała, że powołanie NIW i przeniesienie zadań związanych ze współpracą z III sektorem z MRPiPS do KPRM ma podnieść rangę społeczeństwa obywatelskiego.

Powołaniu NIW od początku prac nad projektem sprzeciwiała się część organizacji, m.in. te zrzeszone w Ogólnopolskim Forum Organizacji Pozarządowych (OFOP); krytyczna była również m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która oceniała, że przyjęcie ustawy to odwrót od idei wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego; i wprowadzi systemowe zagrożenie dla niezależnego funkcjonowania i rozwoju organizacji pozarządowych w Polsce.

OFOP apelowało do premier Beaty Szydło o nieprzyjmowanie projektu, a do prezydenta Andrzeja Dudy o niepodpisywanie ustawy, kwestionując zasadność powoływania nowej instytucji i przekonując, że tryb pracy nad projektem oraz jego zawartość merytoryczna budzą zastrzeżenia w środowisku.

Zastrzeżenia wobec ustawy o NIW miał także Rzecznik Praw Obywatelskich; wskazywał m.in. brak wystarczających gwarancji, że nowa instytucja będzie odporna na wpływy polityczne i na małą szansę na udział organizacji pozarządowych w jej pracach.

NIW broniła m.in. Konfederacja Inicjatyw Pozarządowych Rzeczypospolitej, która podkreśliła, że nie zgadza się z poglądem "niektórych organizacji pozarządowych, głównie beneficjentów dotychczasowych reguł, które niejako z góry zakładają, że reforma obecnego stanu rzeczy musi być czymś złym, szkodliwym dla III sektora". Wskazywała na konieczność wzmocnienia małych, oddolnych inicjatyw, które przez bardzo wiele lat nie miały możliwości stabilnego i trwałego rozwoju, co - według deklaracji autorów ustawy - ma być jednym z zadań Instytutu.(PAP)

autor: Agata Szczepańska

 

Plany zagospodarowania przestrzennego będą ważne pomimo zmiany granic gmin

Jak szacuje Ministerstwo Sprawiedliwości, początkowo do nowo utworzonego rejestru trafią dane ok. 800 najgroźniejszych sprawców m.in. gwałtów na dzieciach.

Rejestr sprawców przestępstw na tle seksualnym, który ma gromadzić dane osób prawomocnie skazanych za przestępstwa przeciw wolności seksualnej, został utworzony na mocy ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (Dz.U. poz. 862). Jak podkreśla resort sprawiedliwości, który przygotował projekt tej regulacji, nowe przepisy wprowadzają kompleksowy system ochrony przed tego rodzaju przestępczością, zwłaszcza, gdy może być skierowana przeciwko dzieciom.
Powszechny rejestr składa się z dwóch części: z dostępem ograniczonym oraz publicznej, do której dostęp będzie powszechny.

Czytaj: Jest procedura przekazywania danych przestępców seksualnych>>

Do pierwszej (Rejestr z dostępem ograniczonym) mają dostęp przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. Dyrektorzy szkół czy organizatorzy wypoczynku dla dzieci (np. kolonii letnich, wyjazdów na ferie zimowe, agroturystyki, obozów sportowych) będą musieli sprawdzać, czy nowo zatrudniane przez nich osoby figurują w tym rejestrze. Kto tego nie dopełni lub zatrudni osobę, o której wie, że figuruje ona w rejestrze, narazi się na karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 zł;
Druga część rejestru (Rejestr publiczny) jest ogólnodostępna w internecie na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Ministerstwa Sprawiedliwości. Znajdą się na niej dane najbardziej groźnych sprawców.

Skazani do rejestru z dostępem ograniczonym
W Rejestrze z dostępem ograniczonym mają być zamieszczane przede wszystkim dane osób prawomocnie skazanych za przestępstwa na tle seksualnym – m.in. pedofilów i gwałcicieli. Spośród tych, którzy popełnili przestępstwo przed 1 października 2017 r., do Rejestru z dostępem ograniczonym bezwzględnie trafili sprawcy gwałtów ze szczególnym okrucieństwem oraz gwałciciele, których ofiary nie miały więcej niż 15 lat. Sprawcy ci nie mogą złożyć wniosku o wyłączenie zamieszczenia ich danych w Rejestrze z dostępem ograniczonym.  1 października w Rejestrze tym zostały zamieszczone dane około 800 takich przestępców.

Spośród sprawców czynów popełnionych przed 1 października 2017 r. do Rejestru z dostępem ograniczonym mogą trafić również gwałciciele, których ofiary miały więcej niż 15 lat, ale mniej niż 18 lat. Tej kategorii sprawców przysługuje jednak uprawnienie do złożenia wniosku o wyłączenie z Rejestru z dostępem ograniczonym. Ich sprawy muszą co do zasady zostać rozstrzygnięte przez sądy w ciągu roku od wejścia w życie ustawy – do 30 września 2018 r.

Natomiast spośród tych, którzy popełnili przestępstwo po 1 października 2017 r., do Rejestru z dostępem ograniczonym trafią, co do zasady, wszyscy gwałciciele i pedofile, a także stręczyciele dzieci i skazani, którzy posługiwali się pornografią na szkodę dzieci. Tylko w wyjątkowych przypadkach sądy będą mogły orzec, że dane skazanego nie trafią do Rejestru. Chodzi głównie o sytuacje, kiedy mogłoby ucierpieć dobro poszkodowanych, zwłaszcza dziecka (np. gdy skutkiem ujawnienia danych pedofila byłoby publiczne wskazanie ofiary) albo umieszczenie danych w Rejestrze wywołałoby niewspółmiernie surowe skutki dla skazanego.

Najgroźniejsi do rejestru publicznego
Najgroźniejsi przestępcy, poza umieszczeniem ich danych w Rejestrze z dostępem ograniczonym, trafią dodatkowo do Rejestru publicznego.
Spośród sprawców czynów popełnionych przed 1 października 2017 r. do Rejestru publicznego mogą trafić sprawcy zgwałceń popełnionych ze szczególnym okrucieństwem oraz gwałciciele, których ofiarami były dzieci poniżej 15 roku życia. Każdy z tych sprawców, jeśli został skazany przed 1 października 2017 r. ma jednak prawo wystąpić do sądu z wnioskiem o wyłączenie jego danych z Rejestru publicznego.

W przypadku sprawców czynów popełnionych od 1 października 2017 r. do Rejestru publicznego mogą trafić sprawcy zgwałceń popełnionych ze szczególnym okrucieństwem, gwałciciele, których ofiarami były dzieci poniżej 15 roku życia, a dodatkowo także recydywiści - jeśli którekolwiek przestępstwo na tle seksualnym popełnili na szkodę małoletniego (do 18 roku życia) i zostali uprzednio skazani na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania. Decyzję o umieszczeniu tych sprawców w Rejestrze publicznym sądy będą podejmowały przy orzekaniu wyroków.

W okresie przejściowym skazani wcześniej mogą wystąpić o wyłaczenie
W związku z ustawowymi gwarancjami, przewidującymi możliwość wystąpienia z wnioskiem o wyłączenie zamieszczenia danych w Rejestrze publicznym, nawet do początku 2018 r. może nie być w nim żadnych danych. Wiąże się to z tym, że przestępcy, którzy zostali prawomocnie skazani za czyn popełniony przed wejściem w życie ustawy, mogą do 1 grudnia wystąpić z wnioskiem o wyłączenie zamieszczenia ich danych w Rejestrze publicznym (w tym samym terminie może o to wystąpić również prezes odpowiedniego sądu). A kolejny miesiąc trzeba doliczyć na doręczenia dokumentacji. Po tych trzech miesiącach w Rejestrze publicznym mogą pojawić się dane skazanych, którzy nie wystąpili w wnioskiem o wyłączenie. Sprawy tych, którzy wystąpili z takim wnioskiem, muszą co do zasady zostać rozstrzygnięte do 30 września 2018 r.
Po okresie przejściowym dane sprawców będą trafiać do odpowiednich Rejestrów bezpośrednio po uprawomocnieniu się wyroków i rozpoznaniu na bieżąco wniosków o wyłączenie. 

W rejestrach będą nazwiska i nazwy miejscowości
W Rejestrze publicznym zamieszczone będą następujące dane o sprawcach najgroźniejszych przestępstw na tle seksualnym:
• dane identyfikujące osobę – nazwisko, w tym także przybrane, imiona, nazwisko rodowe, płeć, data i miejsce urodzenia, państwo urodzenia, obywatelstwo lub obywatelstwa;
• oznaczenie organu, który wydał orzeczenie, oraz sygnatura akt sprawy;
• data wydania oraz uprawomocnienia się orzeczenia;
• data i miejsce popełnienia czynu zabronionego będącego przedmiotem postępowania;
• kwalifikacja prawna czynu zabronionego przyjęta w orzeczeniu;
• informacja o orzeczonych karach, warunkowym umorzeniu postępowania, środkach karnych, zabezpieczających, okresie próby, dozorze kuratora, środkach kompensacyjnych, przepadku i nałożonych obowiązkach oraz podstawa prawna ich orzeczenia;
• informacja o rozpoczęciu, zakończeniu oraz miejscu wykonywania kar: pozbawienia wolności, 25 lat pozbawienia wolności i dożywotniego pozbawienia wolności, aresztu i aresztu wojskowego oraz zastępczej kary pozbawienia wolności i pobytu w zakładzie psychiatrycznym;
• informacja o odroczeniu i przerwie wykonania kary pozbawienia wolności;
• informacja o warunkowym zwolnieniu i odwołaniu takiego zwolnienia;
• wizerunek twarzy osoby ujętej w Rejestrze (na podstawie zdjęcia z dowodu osobistego);
• nazwa miejscowości, w której osoba przebywa.

W Rejestrze z dostępem ograniczonym zamieszcza się więcej danych. Poza zgromadzonymi w Rejestrze publicznym są to m.in.:
• dane szczegółowo identyfikujące osobę – imiona rodziców, nazwisko rodowe matki, miejsce zamieszkania;
• informacje o środkach wychowawczych, poprawczych, wychowawczo-leczniczych;
• numer identyfikacyjny - PESEL;
• aktualne adresy zameldowania na pobyt stały lub czasowy uzyskane z rejestru PESEL;
• faktyczny adres pobytu osoby ujętej w Rejestrze uzyskany od właściwej jednostki Policji.

Rejestr publiczny jawny, rejestr ograniczony dla upranionych
Rejestr publiczny jest w całości jawny i bezpłatnie dostępny w internecie. Można z niego korzystać bez konieczności rejestrowania się na stronie i logowania. Strona umożliwi wyszukiwanie danych po nazwisku albo nazwie miejscowości.

Aby uzyskać informacje z Rejestru z dostępem ograniczonym, osoby i instytucje uprawnione muszą zarejestrować konto na stronie Rejestru (wypełnić odpowiedni formularz). Muszą też dysponować kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP. Udzielenie informacji z Rejestru jest bezpłatne.

Przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości mają wgląd do wszystkich danych zgromadzonych w Rejestrze z dostępem ograniczonym. Natomiast dyrektorzy szkół, a także np. organizatorzy wypoczynku dla dzieci, mogą dowiedzieć się jedynie, czy osoba, którą chcą przyjąć do pracy, znajduje się w rejestrze. Jeśli tak – nie będą mogli takiej osoby zatrudnić.
Przewidziana została również możliwość sprawdzenia, czy ktoś widnieje w Rejestrze z dostępem ograniczonym przez każdą indywidualną osobę (w tym skazanego). Warunkiem jest zarejestrowanie się na stronie i dysponowanie kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP. W trybie tym można sprawdzić tylko i wyłącznie samego siebie.

Kontrola skazanych i mapa przestępczości
Skazani, których dane trafiają do Rejestru, muszą informować policję o faktycznym adresie swego pobytu oraz o każdej zmianie tego adresu (ponad trzy dni). Jeśli tego nie zrobią, grozi im areszt, ograniczenie wolności lub grzywna. Komisariaty zostały wyposażone w aplikację, dzięki której informacja o aktualnym miejscu pobytu sprawcy natychmiast trafi do Rejestru.
Ponadto policja będzie prowadzić na bieżąco uaktualnianą mapę przestępczości na tle seksualnym. Mapa, dostępna dla każdego na stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej Komendy Głównej Policji, wskazywać będzie miejsca szczególnego zagrożenia tego typu przestępczością.

Bezwzględny zakaz pracy z dziećmi
Należy też podkreślić, że ustawa wprowadza zmianę w Kodeksie karnym, na mocy której środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu lub działalności związanej z wychowaniem, edukacją, leczeniem lub opieką nad małoletnimi, staje się obligatoryjny dla sprawców, którzy popełnili przestępstwo na tle seksualnym na szkodę małoletniego. Dotąd orzeczenie o takim zakazie nie było obligatoryjne, lecz fakultatywne.
 

Ustawa obniża emerytury i renty za okres "służby na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie 1990 r. powstał UOP). Na mocy nowych przepisów, emerytury i renty b. funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL nie będą mogły być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: emerytura - 2,1 tys. zł (brutto), renta - 1,6 tys., renta rodzinna - 1,8 tys.

Informacje o przebiegu służby funkcjonariuszy sprawdzał Instytut Pamięci Narodowej. Z danych przekazanych PAP przez dyrektorkę Archiwum IPN Marzenę Kruk wynika, że Instytut wystawił dla Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA ponad 49 tys. informacji o przebiegu służby.

Jak poinformowały PAP służby prasowe MSWiA tzw. ustawa dezubekizacyjna objęła blisko 39 tys. osób. Różnica wynika m.in. z tego, że dzieci, które pobierały rentę skończyły już naukę i świadczenia im nie przysługują, a także dlatego, że część osób już nie żyje.

"W szczególnie uzasadnionych przypadkach" szef MSWiA może wyłączyć z przepisów ustawy osoby pełniące służbę na rzecz totalitarnego państwa, ze względu na "krótkotrwałą służbę przed 31 lipca 1990 r. oraz rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków po 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem życia".

Według informacji PAP, do końca września wpłynęło ok. 3 tys. wniosków o wyłączenie z ustawy na tej podstawie. "Wydanie rozstrzygnięcia w takiej sprawie wymaga przeprowadzenia szeregu czynności wyjaśniających. Są one konieczne do zgromadzenia niezbędnego materiału dowodowego" - poinformowało MSWiA.

Od decyzji organu emerytalnego, ustalającej ponownie wysokość świadczeń, przysługuje odwołanie do sądu. Resort przypomina, że złożenie odwołania nie wstrzymuje jednak wykonania decyzji.

Jak poinformował PAP naczelnik Wydziału ds. Żołnierzy i Funkcjonariuszy w Biurze RPO Tomasz Oklejak, aktualnie u Rzecznika znajduje się ok. 1,4 tys. wniosków osób, które czują się poszkodowane w związku z tą ustawą. Skarżą się oni na niesprawiedliwe potraktowanie, ponieważ - jak mówią - zostali objęci odpowiedzialnością zbiorową.

Jak podał Oklejak, do biura RPO zgłosił się m.in. dowódca oddziału antyterrorystycznego, który ma przyznany status weterana. Był na misjach policyjnych poza granicami kraju, jednak karierę zaczynał w Wojskowej Służbie Wewnętrznej i to sprawia, że został objęty ustawą.

Inny przykład dotyczy policjanta pionu kryminalnego, który rozpracowywał najbardziej niebezpieczne grupy przestępcze o charakterze zbrojnym. Został odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi RP. W 2007 r. odszedł na emeryturę ze stanowiska w CBŚ. Ma trzy miesiące służby w SB.

Jak powiedział Oklejak, wiele wniosków dotyczy osób "z zasługami", które brały udział m.in w Powstaniu Warszawskim. "Mamy wniosek kobiety, która była łączniczką podczas Powstania Warszawskiego, miała wtedy 13 lat, później została zatrudniona na etacie milicyjnym, była sekretarką i ona również podlega pod tę ustawę" - powiedział.

Oklejak zapowiedział, że RPO zamierza przystępować do konkretnych spraw obywateli przed sądami.

W ustawie wymieniono cywilne, wojskowe instytucje i formacje, w których służba uważana jest w myśl przepisów ustawy za służbę na rzecz totalitarnego państwa PRL. W katalogu IPN znalazły się: Resort Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego a także jednostki organizacyjne podległe tym instytucjom.

W katalogu znalazły się także służby i jednostki organizacyjne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, jednostki wypełniające zadania wywiadowcze i kontrwywiadowcze, wypełniające zadania Służby Bezpieczeństwa, wykonujące czynności operacyjno-techniczne niezbędne w działalności Służby Bezpieczeństwa a także odpowiedzialne za szkolnictwo, dyscyplinę, kadry i ideowo-wychowawcze aspekty pracy w SB.

Przepisami ustawy została objęta kadra naukowo-dydaktyczna, naukowa, naukowo-techniczna oraz słuchacze i studenci m.in. Centrum Wyszkolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Legionowie, Wyższa Szkoła Oficerska MSW w Legionowie, Szkoła Chorążych Milicji Obywatelskiej w Warszawie, a także Wydział Pracy Operacyjnej w Ośrodku Doskonalenia Kadry Kierowniczej MSW w Łodzi. Kolejna grupa instytucji i formacji, które znalazły się w katalogu, to jednostki organizacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej i ich poprzedniczki, m.in. informacja wojskowa, wojskowa służba wewnętrzna, zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. (PAP)

autor: Grzegorz Dyjak, Krzysztof Markowski, Norbert Nowotnik, Karolina Kropiwiec

 

 

Jest procedura przekazywania danych przestępców seksualnych

Ustawa o Krajowym Zasobie Nieruchomości już obowiązuje